Redakcja bardzo ciekawego magazynu internetowego Tygiel przeprowadziła wywiad z Dariuszem Misiuną z Wydawnictwa Okultura, w którym opowiada on m.in. o pracach związanych z albumem Chaosmos.pl:
"CHAOSMOS.PL stanowi zwieńczenie pewnego okresu w naszym życiu, kiedy to nawiązaliśmy przyjaźń z Andrzejem Urbanowiczem – pionierem polskiej sztuki ezoterycznej i psychodelicznej. Podczas licznych spotkań i performansów wpadliśmy na pomysł prezentacji polskiej twórczości plastycznej inspirowanej ezoteryką. Zależało nam na jak największym polu rażenia, stąd do współpracy zaprosiliśmy czołowych polskich twórców ezoterycznych: Urbanowicza, Wańka, Sówkę, Bauer i Szczerbowskiego jak również młodych twórców parających się tworzeniem obrazów, rysunków, grafik, rzeźb czy fotografii. Całość powstała w 23 dni. Chcieliśmy tym samym udowodnić, że prowadząc dynamicznie rozwijające się wydawnictwo nie trzeba spoczywać na laurach, że warto podejmować ryzyko i poszerzać horyzonty poznawcze czytelników."
ROMA AMOR (it)
www.myspace.com/romamorensemble
6. grudnia 2009 r. (niedziela)
start: 19:30
Poznań, Klubokawiarnia MESKAL
ul. Nowowiejskiego 17
Bilety: 20 PLN, ilość biletów limitowana do 60 sztuk!
Jak piszą organizatorzy z Wrotycz Records:
"Roma Amor (Włochy) to suma najpiękniejszych tradycji muzycznych Europy początku XX wieku: mroczny kabaret, tradycyjne piosenki francuskie, folkowe kawałki śpiewane w tawernie, walczyki i tango przywołane przez gitarę, akordeon, bas, pianolę i perkusję. To przejmujące teksty w języku angielskim, francuskim i włoskim wyśpiewane mocnym, charyzmatycznym głosem Euski. To muzyka energetyczna, jednak mroczna; romantyczna, jednak "wściekła"; poukładana, jednak zaskakująca. To klimatyczne koncerty będące prawdziwą ucztą dla duszy!
Pierwszy album Roma Amor zebrał entuzjastyczne recenzje czołowych magazynów muzyki niezależnej w Europie. W najbliższych dniach, również nakładem wytwórni Old Europa Cafe (Włochy), ukaże się drugi studyjny album zespołu zatytułowany "Femmina", zapowiadany jako spotkanie z mroczną stroną kobiecości."
Polskie recenzje pierwszego albumu Roma Amor:
http://www.apostazja.serpent.com.pl/roma.html
Wywiad z Roma Amor (2008)
http://www.apostazja.serpent.com.pl/roma_amor.html
Rezerwacja biletów:
wrotyczrecords@op.pl
W Katowicach trwa Festiwal Art Cameralis, podczas którego będzie można zobaczyc m.in. wystawę malarstwa i fotografii Davida Lyncha. 25 listopada amerykański reżyser weźmie udział w wernisażu wystawy, która potrwa do 5 stycznia 2010 r.) Organizatorzy reklamują ją następującymi słowami:
"Wystawa w Rondzie Sztuki (ul. Gen. Jerzego Ziętka 1, Katowice) będzie okazją do zrozumienia poprzez malarstwo i fotografię niezwykłego języka filmowego, który stał się wyszukanym stylem, określanym poprzez przymiotnik „lynchowski”. W 1997 roku Lynch opisał, co czuje podczas tworzenia grafiki: „To ten sam rodzaj podekscytowania który towarzyszy ci wtedy, gdy odbierasz zdjęcia z wywołania. Pomimo że sam je zrobiłeś, odbitki nigdy nie wyglądają tak jak to, co widziałeś przez aparat. Zawsze rezultat jest jakimś zaskoczeniem – dokładnie tak samo jest z tworzeniem grafiki. Dzięki akcji i reakcji zaczynają się dziać ekscytujące rzeczy”. W malarstwie i rysunkach Lyncha wyraźnie widać inspirację ekspresjonistycznym duchem Oskara Kokoschki (u którego chciał studiować), fascynację sposobem przedstawiania przestrzeni, zwolnienia i przyśpieszenia w obrazach Francisa Bacona oraz światem snów Edwarda Hoppera. Jeden z najbardziej cenionych i popularnych dzisiaj reżyserów amerykańskich zaczynał karierę od malarstwa i animacji. Pierwsze filmy krótkometrażowe („Six Figures Getting Sick” i „The Alphabet”) stanowią przejście od dwuwymiarowej przestrzeni płótna do trzeciego wymiaru kina: – Zaczęło się od jednego z moich obrazów. Nie pamiętam, którego – ale był on prawie całkowicie czarny. Jakaś figura zajmowała centrum płótna. Kiedy obserwowałem obraz, poczułem powiew powietrza i spostrzegłem minimalny ruch. Zapragnąłem wtedy, aby moje obrazy zaczęły się poruszać… (Lynch on Lynch). Fotografie Lyncha podzielić można na kilka kategorii. Jedna z nich to akty, w dużej mierze przetworzone komputerowo, monochromatyczne, surrealistyczne sylwetki kobiet, przypominające postacie z obrazów Francisa Bacona. Reżyser jako bazy używa starych dziewiętnastowiecznych fotogramów, które następnie modyfikuje w Photoshopie. Inną kategorią są fabryki. W zasadzie każdy, kto słyszał coś więcej o Davidzie Lynchu, powinien znać jego zamiłowanie do kultury industrialnej. To przecież ta fascynacja właśnie ściągnęła go do naszego kraju. Lynch z wielką pasją fotografuje w czerni i bieli opuszczone fabryki, próbując dotrzeć do ich najmroczniejszych zakamarków i tajemnic."
Dla wszystkich miłośników wyśmienitej sztuki magicznej i erotycznej mamy nielada atrakcję - możliwośc zakupu grafik Andrzeja Urbanowicza, prekursora polskiej psychodelii i powojennej ezoteryki, przyjaciela i mentora Zdzisława Beksińskiego, współzałożyciela grupy Oneiron, która w latach 60/70 prowadziła innowacyjne eksperymenty magiczne, a także założyciela pierwszej grupy buddyjskiej w Polsce.
Prace Urbanowicza znajdują się w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie, Muzeum Narodowego w Poznaniu, Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Historii Katowic i Muzeum Śląskiego w Katowicach, Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu oraz innych muzeów i kolekcji prywatnych w Polsce i zagranicą.
Przygotowane do sprzedaży dzieła pochodzą z krótkich, limitowanych serii i posiadają wyjątkowo atrakcyjną cenę, dotyczącą TYLKO pierwszych sprzedanych egzemplarzy. Całośc zysku przeznaczona jest dla tego wybitnego artysty.
Uwaga: Wszystkie prace są sygnowane przez autora. Wykonane techniką własną. Format zawiera passe partout.
Zainteresowanych zakupem prosimy o kontakt z naszym wydawnictwem: okultura at okultura.com
KONCERTZbigniew Karkowski, Antoine Chessex, Robert Piotrowicz
3Xsolo
3Xduo
bilety 20PLN
12.11.2009 Czwartek godz. 16
Sala Konferencyjna
Atelier Kompozytorskie Zbigniewa Karkowskiego
13.11.2009 Piatek godz. 16
Sala Konferencyjna
Warsztat ze Zbigniewem Karkowskim
Koszt 1 dnia
Bezrobotni -- 50PLN
Studenci -- 100PLN
Pozostali -- 150 PLN
Jest to jedyna i niepowtarzalna okazja kontaktu z warsztatem pracy,technikami kompozytorskimi i doswiadczeniem jednego z najwybitniejszychzycych kompozytorów.Informacje i zapisy: zale@csw.art.pl, tel. 505 739 906 505 739 906
Zbigniew Karkowski (ur. 17 marca 1958 w Krakowie) - kompozytor i wykonawcamuzyki wspólczesnej, zarówno elektronicznej jak i akustycznej,eksperymentator, improwizator, muzyk elektroniczny.Jako nastolatek wyemigrowal z Polski, mieszkal w Geteborgu, Amsterdamie,Berlinie, Paryzu, Los Angeles, by ostatecznie osiedlic sie w Tokyo w 1994roku. Studiowal kompozycje w Polsce, na State College of Music w Geteborgui Chalmers University of Techology. Po ukonczeniu edukacji w Szwecjipodjal roczne studia sonologiczne w Królewskim Konserwatorium w Hadze wHolandii. Uczestniczyl tez w wielu letnich kursach kompozycjiorganizowanych przez francuskie Centrum Acanthes w Awinionie orazAix-en-Provence, gdzie pobieral nauki u klasyków muzyki XX wieku, takichjak Iannis Xenakis, Olivier Messiaen, Pierre Boulez, oraz GeorgesAperghis. Z dzisiejszej perspektywy ocenia, ze jedynym nauczycielem, któryrzeczywiscie go czegos nauczyl byl Iannis Xenakis.Jest autorem utworów na duza orkiestre - zamówionych i wykonywanych przezOrkiestre Symfoniczna z Geteborga, a takze opery oraz dziel kameralnychwykonywanych przez zespoly z wielu krajów.Byl wspólzalozycielem zespolów Sensorband, Cosmic Trigger, PopSenssurround Orchestra oraz UBSB. W ciagu ostatnich kilkunastu lat dalsetki koncertów na calym swiecie, coraz czesciej podrózuje do Chin orazAmeryki Lacinskiej, gdzie gra z lokalnymi muzykami oraz prowadzi zajeciadla studentów. Jak nikt inny osobiscie zna srodowiska muzyki awangardowejw kazdymzakatku Ziemi. Karkowski uwaza, ze tradycyjnie pojmowana muzyka jestnieadekwatna do dzisiejszego swiata i dlatego dotychczasowe teoriemuzyczne oraz kulturowe powinny zostac zniszczone. Muzyka klasyczna"stracila kontakt z rzeczywistoscia" i "zapis graficzny stal siewazniejszy niz samo brzmienie muzyki".Wspólpracowal z takimi artystami jak Aube, Merzbow, Kasper T.Toeplitz,Helmut Schaefer, Edwin Van Der Heide, Tetsuo Furudate
Przypominamy, że dzieła Urbanowicza, jak również innych artystów uprawiających sztuki magiczne, można obejrzec w wydanym przez nas albumie Chaosmos.pl.
Gorąco zachęcamy do udziału w tym święcie kultury industrialnej. Szczegółowy program znajdziecie tutaj. Podczas festiwalu będzie można kupić nasze książki w atrakcyjnej cenie.
W ramach prezentacji "miejsc magicznych" w Polsce prezentujemy film Natalii Urban i Jana Przyłuskiego o wspólnocie artystycznej w Wolimierzu. Rejestrowane zdarzenia miały miejsce latem ub. r. podczas celebracji X-lecia tej wspólnoty.
RUI Takayuki Ishihara - urodzony w Kyoto w Japonii w 1976. Po doświadczeniach związanych z teatrem i sztuką piękną zaczął tańczyć. Zainspirowali go do tego tancerze, tacy jak Megumi Nakamura (balet klasyczny i współczesny), Min Tanaka (butoh), Kazuo Ohno (butoh), Simone Forti (postmodernizm) oraz wielu innych z różnych dziedzin sztuki, badających taniec i ciało.
Ćwiczenia
Relaksacyjne i oddechowe, ruch łączący ramiona z klatką piersiową,
głos, taniec z obrazami i bez, medytacja, itp.
Yuko Ota - urodzona w 1977 roku w Japonii, w Fukuoka, swą przygodę z Butoh rozpoczęła w 1999 roku dzięki Atsushi Takenouchi i jego metodzie JINEN Butoh. Uczestniczyła też w zajęciach innych mistrzów - Yoshito Ohno, Toru Iwashita, Tenko Ima, Akiko Motofuji, Masaki Iwana. W roku 2000. odebrała dyplom magistra wydziału romanistyki na Uniwersytecie w Kyoto. W latach 2001-2003 mieszkała w Montpellier, a następnie osiadła w Paryżu gdzie dołączyła do grupy artystycznej „Les Transe-Mutants”. Od 2007 roku podróżuje (Indie, Japonia, Francja, Włochy, USA) by dzięki praktyce butoh ponownie odkrywać ciało „żyjące na ziemi i w kosmosie”.
Ćwiczenia
Ćwiczenia mieszane zawierające elementy jogi i gimnastyki noguchi. Odnajdywanie rezonacji ciała poprzez obserwację współdziałania między jego częściami oraz jego podążania za zewnętrzną siłą – przyciąganiem.
Krok neutralny, który nic nie oznacza. Krok zmieniający się pod wpływem obrazów w wyobraźni
Improwizacja. Poszukiwanie punktu wyjścia ruchu i przyczyny tańczenia różnych form życia; elementy naturalne i uwarunkowania.
Jak i dlaczego ruszają się fale, wiatr, ogień, trawa, dziecko, skała, drzewo, ptak, kot i wąż…?
Jak i dlaczego ciało się rusza: w smutku, miłości czy desperacji, podczas brzydkiej pogody, upałów i mroźnych chłodów?
O BUTOH
Taniec Butoh rozwinął się w Japonii na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Jego twórcą, czy może raczej odkrywcą był Tatsumi Hijikata (ur. 1928 - zm.1986), do którego wkrótce dołączył Kazuo Ohno (ur. 1906). Twórców inspirowały z jednej strony rodzime archetypy kulturowe, z drugiej - nurty europejskie, m.in. ekspresjonizmu, teatru okrucieństwa Artauda czy praktyk Grotowskiego. Obaj mistrzowie - całkowicie różne osobowości i praktykujący wcześniej różne style tańca współczesnego - potrafili zarazić swych następców „wirusem”, który rozprzestrzenia się obecnie po całym świecie.
Początkowo forma protestu przeciw bezmyślnemu uleganiu wpływom kultury anglo-amerykańskiej i wzrastającemu konsumpcjonizmowi w Japonii, Butoh pomału odkrywany był jako kontestacja przeciw wszelkim ogólnie przyjętym normom. Jako powrót do źródła i droga do odkrycia przestrzeni łączącej jednostkę z otaczającą ją rzeczywistością.
Butoh to przede wszystkim lepsze poznanie samego siebie, przebudzenie spuścizny genetycznej i duchowej, którą nosi w sobie człowiek, często nieświadomie. W trakcie ćwiczeń i zajęć, adepci Butoh mogą dotknąć nieznanych wcześniej pokładów odczuć, sił, trybików umysłu, intuicyjnych prądów, ale i lęków. Nie jest to oderwanie od rzeczywistości lecz głębsze wejście w nią. I zerwanie ze schematami.
"W królestwie ciała, w każdej komórce zapisane jest wszystko od momentu powstania życia na ziemi. Jest ono pełne smutku i radości, utrapienia i szczęścia. Tyle milionów istnień trwa w naszym ciele" napisał jeden z współczesnych mistrzów Butoh - Daisuke Yoshimoto.
INFORMACJE ORGANIZACYJNE
bartek@przeobraznia.net
Liczba uczestników jest ograniczona, dlatego w pierwszej kolejności prosimy o kontakt telefoniczny w celu potwierdzenia możliwości udziału.
W serwisie Gildia Tajemnic ukazała się następująca recenzja piora Patryka Balawendera naszego albumu (i płyty) Chaosmos.pl:
"Warszawskie wydawnictwo Okultura wyrobiło sobie markę dzięki imponującej serii książek, które można zaliczyć do kanonu zachodniego okultyzmu i światowej kontrkultury jako takiej. Dzięki ich staraniom polscy czytelnicy mogli poznać twórczość tak ważnych autorów, jak Robert Anton Wilson, Phil Hine, Terrence McKenna, Douglas Rushkoff czy Israel Regardie. Najnowsza okulturowa pozycja niejako odwraca lustro w druga stronę, bo tym razem to polskich twórców postanowiono przedstawić zagranicy. Chaosmos.pl – polska sztuka ezoteryczna w XXI wieku to dwujęzyczny (polsko-angielski) album, w którym podziwiać możemy prace 21 artystów, dla których mniej lub bardziej oczywistą inspiracją są sztuki tajemne w rodzaju alchemii, hermetyzmu, voodoo, wszelkich odmian magii oraz mistycyzmu Wschodu i Zachodu. Obrazom każdego artysty towarzyszy krótka biografia, dzięki której możemy dowiedzieć się czegoś więcej o każdym z nich: twórczości, inspiracjach, zainteresowaniach.
Chaosmos.pl jest imponującą kolekcją prac wykonanych najróżniejszymi technikami, od bajecznie kolorowych po czarnobiałe. Swoje dzieła prezentują uznani artyści w rodzaju Henryka Wańka (poety, pisarza i malarza, którego prace przepełnione są hermetyczną symboliką), Erwina Sówki (związanego z okultystyczną grupą Teofila Ociepki, którą przedstawiono w filmie Angelus Lecha Majewskiego, w którego obrazach odnajdujemy nawiązania do kultu Wielkiej Bogini, chrześcijańskiego apokaliptyzmu, teozofii i mistycznych interpretacji fenomenu UFO), Andrzeja Urbanowicza (twórcy grupy Oneiron, którego psychodeliczne mandale i talizmany zachwycają paletą barw) czy Anny Marii Bauer (tworzącej tzw. książki unikatowe, zajmującej się sakralnymi i magicznymi funkcjami pisma obrazkowego). Nie brakuje rokujących nadzieje na przyszłość debiutantów, np. Marcina S. Jaszczyka (którego rysunki można uznać za kontynuację magicznej spuścizny Austina Osmana Spare'a), Moniki Cichockiej (której przepełnione fantasmagoryczną mocą voodoo ilustracje zdobią polskie wydanie Kosmicznej medytacji Michaela Bertiaux) czy Małgorzaty Borowskiej (jej obrazy urzekają prostotą geometrycznych wzorów i hipnotycznymi, energetycznymi kolorami). Cieszy oko surrealistyczny, pełen poczucia humoru Króliczy Tarot Joanny John, bogactwo symboliki taoistycznej alchemii wewnętrznej u Marka Przybyły oraz chłodna, niepokojąca seksualność prac Linasa Domarackasa.
W zbiorze tym panuje spory rozrzut estetyki, nie każdemu podejdą niektóre prace (zdradzające zbyt oczywiste inspiracje czy rażące jeszcze trochę nieporadnością). Co jednak łączy wszystkich artystów, to poszukiwanie własnego języka ekspresji i szukanie natchnienia w tym, co na co dzień ukryte, wibrujące pod powierzchnią. Dzięki temu albumowi możemy zapoznać się ze środowiskiem polskich artystów, działających poza głównym nurtem, wypełniających niszę w krajobrazie rodzimej sztuki. To wydawnictwo zachęca też do zapoznania się bliżej z pracami tych artystów, co może zaowocować wizytami w galeriach i muzeach, gdzie ukryte przed oczami osób postronnych kryją się prawdziwe skarby.
Od strony edytorskiej Chaosmosowi.pl nie można nic zarzucić. Twarda oprawa, duży format, wysokiej jakości całostronicowe reprodukcje na kredowym papierze, żywe barwy. Chyba nie tylko ja po obejrzeniu albumu nabrałem ochoty na to, by niektóre z prac powiesić sobie na ścianie. Mała sugestia do wydawcy: może warto pomyśleć o limitowanej edycji plakatów lub kalendarza?
Nie można zapomnieć o ważnym dodatku do albumu Chaosmos.pl, jakim jest płyta kompaktowa, na której swoje utwory prezentują polscy przedstawiciele podziemnych nurtów muzyki i anty-muzyki, którym nieobce są ezoteryczne poszukiwania. Nie brakuje tu ambientu, post-industrialu, awangardowej elektroniki, szamańskich rytmów i medytacyjnych dronów. Wiele nazw powinno co bardziej osłuchanym melomanom dużo mówić, wszak Za Siódmą Górą, Job Karma, HATI, Zenial czy Magic Carpathians Collective to muzycy cieszący się dużym szacunkiem także poza granicami Polski. Innych, mniej znanych (Aum XI, MKKA | Verbalizer, Christblood) też warto poznać.
Podsumowując, Chaosmos.pl to bardzo udane wydawnictwo pokazujące nam i obcokrajowcom potencjał polskiego środowiska artystycznego i niejako upominającego się o zwrócenie uwagi na ważną rolę, jaką mistycyzm, magia i duchowość pełniła, pełni i pełnić będzie w sztuce."
W najnowszym, październikowym numerze miesięcznika Lampa ukazała się rozmowa z Dariuszem Misiuną i Joanną John z wydawnictwa Okultura. Na kolorowych stronicach umieszczono też reprodukcje kilku prac z albumu Chaosmos.pl oraz serię zdjęc z Króliczego Performansu, który odbył się w Katowicach w tegoroczne Święto Wiosny. W ciągu godzinnego wywiadu przełożonego na papier twórcy Okultury opowiadają o korzeniach wydawnictwa, radykalnym hedonizmie, idei samostanowienia, nie-jarmarcznej ezoteryce, ewolucji kultury współczesnej, twórczości indywidualnej Joanny John i Dariusza Misiuny, a także o swoim najnowszym dziecku - albumie Chaosmos.pl.
Oto krótki fragment rozmowy:
Dawno temu, kiedy opowiadałam o Was red. PDW, zapytał, czy Wy to tak na poważnie.
DM: My jesteśmy bardzo wieloznaczni w swoich działaniach. Wszystko traktujemy bardzo serio, a jednocześnie z dużym dystansem do siebie i do świata, ponieważ każda misyjność, która jest pozbawiona tego elementu dystansu do siebie i do świata, zamienia się w fanatyzm.
Wy jesteście ludźmi raczej pogodnej natury, ale w Chaosmosie jest trochę mroku, vide autorzy „długopisowi”. Rozumiem, że to pewien kompromis i chęć trafienia do wszystkich odbiorców; domyślam się, że wyznawcy kultu Cthulhu też wśród nich są.
DM: Nasze książki nie mają czarnych okładek, wbrew temu, co się sądzi.
JJ: Raczej chodzi o to, żeby pokazać różnorodność tego, co tworzą ludzie.
DM: Album Chaosmos odzwierciedla cały szeroki wachlarz rzeczy, którymi się zajmujemy. Zdajemy sobie sprawę, że stanowią pewną marginalną wartość kultury, ale to, co nas interesuje, to poszerzanie tego marginesu, żeby to, co jest traktowane jako nieistniejące, śmieszne, złowieszcze, wchodziło w obręb kultury i ją przekształcało. Okultura kojarzy się w dużej mierze z okultyzmem, a okultyzm z kolei z młodzieżą długowłosą, bardzo mroczną i poważną, która zapętliła się w skórzane płaszcze. Z drugiej strony, kojarzy się z jarmarcznością. Właściwie to, co my robimy, nie ma za wiele wspólnego ani z jednym, ani z drugim. Jesteśmy dziedzicami dadaistów, surrealistów – tych, którzy przewracali wartości kultury. Interesuje nas wychodzenie poza oczywistości, dlatego nie przeszkadza nam, że zawsze znajdzie się ktoś, kto powie: a, to jakieś śmieszne itd. Gdy ktoś zacznie czytać te książki, zrozumie, że to nie porady dla starszych pań, jak przedłużyć sobie młodość.
Albo zaczarować pelargonie.
JJ: Celem poderwania sąsiada!
DM: Myślę, że w grę wchodziłyby bardziej czarne tulipany.
Dużo zrobiliście dla odczarowania wizerunku tzw. myśli magicznej z babciności znachorskiej i troszkę wiejsko - plebejskiej, z drugiej strony jesteście też daleko od new age, szatanowców i RPG.
DM: Wyrastamy z tradycji kontrkulturowej. Dlatego wspomniałem o dadaistach i surrealistach, ponieważ jakkolwiek trudno jest wykazać jakąś ciągłość kulturową tego typu tradycji, to bliskie nam są wszelkie buntownicze duchy, czy to awangarda początku XX wieku, czy kontrkultura lat 60 – tych, czy punk rock, kultura industrialna, bo jakkolwiek w nierównym stopniu pojawiały się w tych nurtach wątki ezoteryczne, to każdy z tych nurtów w jakiejś mierze był ezoteryczny, bo przebijał się przez oczywistość, negował status quo, zaspokajanie się sloganami i banałami.
Chodziło o wyjście poza dotychczasowe normy w celu tworzenia własnych i odkrywania tego, co jest znaczące dla nas samych, a nie błądzenia w świecie znaków, które są nam narzucane – przez edukację, cichą zmowę społeczną lub grupy odniesienia towarzyskiego.
[...]
Pozwolisz, że zadam sobie sam pytanie i powiem jeszcze parę słów o tym, skąd się to wszystko wzięło i dlaczego założyłem Okulturę. Wzięło się to z poczucia osiągnięcia kresu w mojej praktyce translatorsko - publicystycznej. Doszedłem do wniosku, że tylko wtedy, gdy nikt nie będzie mówił mi, co mam pisać, nikt nie będzie pośredniczył moim słowem, będę w stanie robić coś autentycznego. To być może płynie z podejścia filozoficznego, które jest zakorzenione w myśli francuskiej, w jakimś projekcie bataille'owsko – foucaultowskim: życia autentycznego. Chyba mogę powiedzieć w imieniu nas wszystkich, że nie interesuje nas kultura zapośredniczenia. Interesuje nas branie spraw we własne ręce, indywidualizm, wolicjonalizm, promujemy ducha twórczego. Chcemy zmniejszyć zapośredniczenie życia codziennego, które przejawia się w pornograficzności, o której już mówiłem, preparowaniu gotowych pragnień.
Oczywiście, mówiąc o pornografii nie mam na myśli wyłącznie tego, co się uznaje za pornografię, czyli namacalności seksualnej, ale kulturę, która dostarcza ci poczucia, że masz pakiet gotowych pragnień, które nic cię nie kosztują, nie wymagają wysiłku i które spływają po tobie. Często poruszamy takie sprawy jak seksualność, jak tematyka śmierci, odważne podejście do tematyki religii. To sfery jeszcze tabuizowane, choć w inny sposób niż kiedyś, tabuizowane chociażby śmiechem. Zaczęłaś rozmowę od pytania, czy traktujemy to poważnie – w tym pytaniu kryje się reakcja na to, co niezrozumiałe, czyli właśnie śmiech. Oglądając horrory ludzie często wpadają w paniczny śmiech – nas interesuje wejście w ten horror, rozpoznanie jego istoty we własnym ciele i umyśle i przez to anihilowanie tego jako czegoś innego, nam zagrażającego.
Sprawdzacie, czy diabeł jest taki straszny, jak go malują.
DM: Otóż to. I zachęcamy, aby mieć oczy szeroko otwarte. Miałem dość długą edukację – studia doktoranckie w PAN–ie, kuźni feminizmu. Podczas moich studiów zauważyłem, że naukowcy często mają nienaukowe podejście do rzeczywistości, czyli apriorycznie odrzucają całą sferę doświadczeń, traktują je jako nieważne, śmieszne. Skąd mogą to wiedzieć? Niekoniecznie muszę wierzyć w kosmitów, ale ileś tysięcy osób twierdzi, że ma doświadczenia kontaktu z UFO, a to już pokaźna próbka do badania. Można zbyć to śmiechem – dla mnie to też jest śmieszne, ale też nie uważam, żeby to był fenomen nieznaczący. Oczywistości interesują nas o tyle, o ile można je rozbroić i wykazać, że nie są oczywiste. Chcemy wyciągać z kultury to, co moim zdaniem stanowi wielki rezerwuar znaczeń, pomijanych lub bastardyzowanych.
Między 9 a 14 października w ramach wrocławskiego projektu INTERZONE, organizowanego przez Studio BWA, pokazanych zostanie kilka bardzo ciekawych dokumentów związanych m.in. z takimi pisarzami, jak William S. Burroughs, Allen Ginsberg czy William Gibson. Wstęp na wszystkie filmy jest wolny.
Interzone to jesienny projekt Studia BWA we Wrocławiu obejmujący cztery tygodnie zdarzeń z zakresu sztuki oraz działań okołoartystycznych.
Studio BWA to wyjątkowa przestrzeń na mapie galeryjnej Wrocławia, które położone jest w centrum miasta. Nie jest jednak typową galerią sztuki, która błyszczy białymi ścianami i wypolerowanymi witrynami. To surowa, bardzo osobliwa przestrzeń, w której w ciągu 10 lat istnienia zaprezentowano wiele wyjątkowych artystów i projektów, wielokrotnie przepowiadając nadchodzące tendencje w sztuce.
Projekt Interzone nastawiony jest na uobecnienie galerii w codziennej egzystencji. W założeniu, dzięki udostępnieniu przestrzeni różnym artystom i ludziom nie tylko ze środowiska sztuki, w ciągu miesiąca w Studio BWA zagoszczą najróżniejsze projekty. Każdy tydzień został oddany w ręce innych osób i grup, które przygotowały program zmieniający się każdego dnia.
Nazwa projektu została zaczerpnięta z prozy Williama S. Burroughsa, amerykańskiego pisarza, autora m.in. powieści Nagi lunch, Ćpun, Nova Express.
Program:
9-14 października od godz. 17.00 malowanie galerii + pokaz krótkometrażowych filmów związanych z Williamem S. Burroughsem, Allenem Ginsbergiem, beat generation i nie tylko.
12 października o godz. 19.00 pokaz dokumentu o Williamie Gibsonie pt. No Maps For These Territories
13 października o godz. 19.00 pokaz krótkich filmów Disinformation
14 października o godz. 19.00 pokaz filmu o Williamie S. Burroughsie i Brionie Gysinie Destroy All Rational Thought
Opisy filmów:
Filmy krótkometrażowe Wybrano kilkanaście różnych krótkometrażowych filmów, dokumentów oraz fragmentów z programów telewizyjnych, których tematatyka oscyluje wokół Williama S. Burroughsa, Allena Ginsberga, Jacka Kerouaca oraz innych postaci z lat 60 i 70. Wśród filmów m.in.: Bill and Tony (1972), William Buys a Parrot (1963), The Cut-ups (1966), Greenwich Village Sunday (1960).
Pokazy specjalne:
No Maps For These Territories reż. Mark Neale (2000). William Gibson, amerykański pisarz z nurtu science-fiction, autor takich książek jak m.in. "Neuromancer", "Rozpoznanie wzorca", opowiada, siedząc w samochodzie, o swojej twórczości, fascynacjach i przemyśleniach. W dokumencie pojawia się m.in. Bruce Sterling.
Disinformation [Disinfo Nation] (2000-2001). Pokaz wybranych fragmentów z programu telewizyjnego Disinformation, w którym ukazano różnego rodzaju zjawiska z pogranicza oficjalnej kultury, wyłamujące się poza normy społeczne. Zostaną pokazane takie reportaże, jak Rocket Boy, The Sex Life of Robots, Outsider Music etc.
Destroy All Rational Thought reż. Joe Ambrose & Frank Rynne. Słynny dokument o Williamie S. Burroughsie i Brionie Gysinie. W filmie występują m.in. Antony Balch, Bill Laswell, Hakim Bey, Baby Snakes, Master Musicians of Joujouka oraz wiele, wiele innych postaci ze świata muzyki i kontrkultury.
Miejsce: Studio BWA Wrocław, ul. Ruska 46a, II piętro 50-079 Wrocław | tel. 071 781 55 02 | www.bwa.wroc.pl
Organizatorzy: Galeria Studio BWA, Stowarzyszenie Viral, Ośrodek Postaw Twórczych oraz Miligram.